Miejsce zdecydowało...

Miejsce zdecydowało...

Nie jestem jedną z tych osób, które godzinami potrafią śledzić blogi. Wręcz przeciwnie - czytałam wybiórczo parę wpisów, głównie z blogów tematycznych. Chyba nie mam też tzw. "smykałki" do pisania, ale mam nadzieję, że ten blog pomoże w przyszłości takim jak ja, czyli tym, którzy z własnej nieprzymuszonej woli znaleźli się w innej niż polska rzeczywistości (w dodatku z maluchem!) i musieli przeorganizować całe swoje dotychczasowe życie. Albo też tym, którzy chcą lub mają możliwość wyjazdu, a ciągle się wahają i zastanawiają „jak to będzie”... 

No i wreszcie blog ten obiecałam kilku osobom (a przede wszystkim sobie). Ot, życie przeciętnej rodziny, która zdecydowała się na dość odważny krok wyjazdu z kraju i osiedlenia się w nieprzeciętnym królestwie – miejscu uznanym za niezbyt przyjazne (bo który kraj muzułmański w naszym mniemaniu uchodzi za przyjazny?)