Bahrajn - nowoczesność i tradycja

Kwiecień 2015

O istnieniu Bahrajnu, a właściwie Królestwa Bahrajnu usłyszałam po raz pierwszy, kiedy zaczęłam studiować Półwysep Arabski, po podpisaniu kontraktu przez Tomka. Nigdy nie interesowałam się tą częścią świata, bo nigdy mnie do krajów arabskich nie ciągnęło (a błąd!). Zresztą, chyba mało kto słyszał o Bahrajnie. Sytuacja zmieniła się, kiedy wiedzieliśmy już, że będziemy mieszkać w Rijadzie. Nowe miejsce, nowe otoczenie, nowe okolice do eksplorowania! Bahrajn był jednym z państw, które planowaliśmy odwiedzić.

Bahrajn (po arabsku “dwa morza”) położony jest na archipelagu wysp w Zatoce Perskiej. Jest bardzo małym królestwem, niepodległym od 1971 roku. Nie będę rozpisywać się na temat danych statystycznych czy informacji dotyczących samego królestwa, bo równie dobrze można sobie te informacje wygooglować. Myślę, że lepiej będzie przedstawić Bahrajn z mojej perspektywy…

Dystans z Rijadu do granicy to około 485 km. Samochodem można tam dojechać w 4,5 godziny (w miarę spokojna jazda). Dobrze mają mieszkańcy wschodnich prowincji Arabii Saudyjskiej, którzy mogą sobie wyskoczyć do Bahrajnu każdego wieczoru, na przysłowiowe piwko. Oczywiście Bahrajn jest też dostępny drogą powietrzną (1,5 godziny), ale przy tak tanim paliwie bardziej opłaca się pojechać samochodem, nawet dla samych widoków (wschód na pustyni!). Wśród przyjezdnych (ale także wśród Saudyjczyków!), Bahrajn funkcjonuje jako państwo, do którego wyjeżdża się pobawić - popiwkować, potańczyć, pójść do pub’u, itp. W przeciwieństwie do Arabii Saudyjskiej, jest to też państwo turystyczne. Jak już pisałam na facebooku, kobiety nie muszą zakładać abai, mogą prowadzić też auto. To naprawdę fajne odświeżenie po kilku miesiącach w Arabii Saudyjskiej.

W Bahrajnie byliśmy do tej pory 3 razy (za każdym razem po 2 dni) i planujemy pojechać jeszcze nie raz, więc post ten będzie się pewnie rozrastał. W weekend do Bahrajnu najlepiej wyjechać jeszcze przed świtem, bo chętnych na spędzenie wolnego czasu poza granicami Arabii jest wielu i na przejściu granicznym można utknąć w mega kolejce (jak przytrafiło nam się to przy pierwszym wyjeździe). Przypomniały mi się czasy, jak jeździliśmy do Czech na zakupy! 3 godziny w kolejce!

Arabię z Bahrajnem łączy 26-kilometrowy most nazwany King Fahd Causeway. Sam most jest już ciekawą atrakcją turystyczną Bahrajnu, bo widok po jego obu stronach jest zachwycający!

Po kilku miesiącach pobytu w Arabii człowiek zapomina, że przebywa w miejscu, gdzie nie ma kina, koncertów, sportowych imprez. Po przekroczeniu granicy Arabii z Bahrajnem w oczy od razu rzucają się kinowe banery, plakaty koncertowe, zaproszenia na imprezy sportowe! Wow! Człowiek uświadamia sobie, że żyje w kraju, gdzie tych rzeczy nie ma i takie właśnie banery robią na nim ogromne wrażenie (czy ktoś zwraca na to uwagę w jakimkolwiek innym kraju na świecie?!). Kolory, znane sylwetki aktorów, popularne tytuły, daty event’ów! Jakie to piękne! 

Waluta w królestwie to dinar Bahrajnu, ale z powodzeniem można płacić rialami saudyjskimi. Dobrze jest mieć ze sobą gotówkę, gdyż zdarzają się miejsca, gdzie kartą płacić nie można (np. przejazd przez King Fahd Causeway). W centrum miasta widziałam też autobusy miejskie, więc kolejna różnica między Arabią a Bahrajnem - tutaj istnieje komunikacja miejska! 

W Bahrajnie jest dużo atrakcji turystycznych, które z powodzeniem można zwiedzać. Są to m.in. stolica Manama, Fort Qala’at al-Bahrain z XVI wieku, Meczet Al Khamis - jeden z najstarszych reliktów islamskiej ziemi, Muzeum Narodowe, Shajarat-al-Hayat - Drzewo Życia liczące około 400 lat i zaliczające się do cudów świata, Brama Bab Al Bahrain prowadząca na najsłynniejszy suk (arabskie targowisko), Park przyrody i rezerwat Al-Areen czy też Pomnik Perły. 

Wszystkie te atrakcje można by bez problemu zobaczyć podczas jednego dłuższego pobytu w Bahrajnie, bo cały półwysep ma 620 km2. Niestety, my jeszcze żadnej z tych atrakcji nie obejrzeliśmy, bo za każdym razem byliśmy tam zbyt krótko, więc naszym priorytetem było wypocząć na plaży i zrelaksować się. Next time! Podczas pierwszego wyjazdu byliśmy więc na plaży Al-Jazayer Beach (nic ciekawego), a podczas dwóch kolejnych na wyspie Dar (tu już było dużo lepiej i super spędziliśmy czas). Jednego dnia - podczas trzeciego pobytu - Tomek skorzystał z okazji obejrzenia wyścigu Formuły 1, ponieważ w Bahrajnie jest jeden z torów wyścigowych. Każdego wieczoru udawaliśmy się na ruchliwe i tętniące życiem ulice centrum Manamy, żeby przypomnieć sobie, jak funkcjonuje “normalne” społeczeństwo ;) Znaleźliśmy bardzo fajną restaurację, która nam odpowiada klimatem i w której byliśmy dwa razy. Pospacerowaliśmy również po tej części stolicy.

Oczywiście w mieście można znaleźć dużą ilość domów handlowych, nowoczesną infrastrukturę, bardzo duży park wodny i wiele więcej. Na promenadzie spotkać można wiele biegaczek i biegaczy i od razu widać, że w Bahrajnie jest odmienne od saudyjskiego podejście do sportu (w Arabii kobieta musiałaby biegać w abai, dlatego bieganie nie jest takie popularne. Przy takiej temperaturze?!). Jest to jednak ciągle kraj muzułmański i zakrytych kobiet jest duża ilość. Na wyspie Dar po raz pierwszy zobaczyliśmy strój kąpielowy dla muzułmanek (tych niewyzwolonych!). Dżizas! Nie jestem w stanie tego zrozumieć… Próbuję, ale nie jestem… Odziane od stóp do głów w strój płetwonurka! Przypomniały mi się wakacje w Japonii, kiedy to na jednej z wysp posadziliśmy malutkiego jeszcze Bruna przy japońskich dzieciaczkach, ubranych w kostiumy à la żabka (ale oni to robią z obawy przed silnym słońcem!). Muzułmanki mają prawie identyczne kombinezony, tyle że trochę większe! ;) Aż głupio mi było rozebrać się do bikini; zostałam w koszulce. 

Zdjęcie z Japonii, żeby móc to sobie dobrze wyobrazić ;)

Zdjęcie z Japonii, żeby móc to sobie dobrze wyobrazić ;)

Przewodnik Lonely Planet zachęcił nas również do obejrzenia dawnej stolicy Bahrajnu - Al Muharraq. Jest to miasto położone na osobnej wyspie, na północ od Manamy. Z opisu wynikało, że jest to miejsce idealne do popołudniowego spaceru, gdzie wzdłuż głównego traktu można zobaczyć najważniejsze atrakcje tego miasta. Idealnie! Chcieliśmy trochę pospacerować po leżakowaniu na Dar. Podekscytowani zajechaliśmy na Al Muharraq. Szybko jednak stwierdziliśmy, że nie jest to miejsce, jakiego się spodziewaliśmy (a wybredni nie jesteśmy i niewiele jest nas w stanie zrazić). Chodniki jak dla liliputów, pozastawiane towarami "wszystko i nic" z pobliskich sklepików. Przy tym wszystkim zaparkowane lub przeciskające się między wszystkim i wszystkimi auta. Na ulicach głównie mężczyźni i pojedyncze pookrywane kobiety. Ciasno, wąsko i nieciekawie. I brudno! Nie miałam ochoty spacerować w szortach i bluzce na ramiączkach w takim otoczeniu. Tym bardziej nie miałam ochoty zakładać abai! Do tego wszystkiego uliczki tworzyły labirynt i w pewnym momencie nie wiedzieliśmy już, gdzie jesteśmy. Uliczką z ledwością mieszczącą samochód osobowy dojechaliśmy do ślepego zaułka. Nie! Jak tu teraz wyjechać?! Nie było szans na zawrócenie, więc zaczęliśmy wycofywać. Pojawili się gapie, bo biały w takim miejscu, to niezła atrakcja. W takim momencie oblatuje cię strach, bo nie wiesz, czego możesz się spodziewać. Nie wiesz, gdzie jesteś, jakie to miejsce, jacy ludzie. To już nawet nie strach o siebie samego, ale o tę małą istotkę, która siedzi na tylnym siedzeniu. Do tego doszła jeszcze klaustrofobia! Nagle spod kół uniósł się rój much! Chyba najechaliśmy na jakieś resztki jedzenia. Jak dobrze, że okna pozamykane. Strach okazał się mieć wielkie oczy, bo miejscowi niepytani zaczęli wskazywać nam kierunek jazdy (wystarczył wyraz naszych twarzy, żeby stwierdzić, że potrzebujemy pomocy). Ufff! Udało się! Adrenalina zaczęła stopniowo opadać. Czym prędzej wróciliśmy do centrum Manamy...

Bahrajn zapewnia różnorakie atrakcje ;)

No dobra, tyle z opisu, więcej info pod zdjęciami. Przyjemnego oglądania! :)

1. Droga "do" i "z" Bahrajnu. Zdjęcia trochę kiepskiej jakości, bo robione w czasie jazdy, przez szybę.

Wschód słońca. Jedynie za pierwszym razem udało nam się trafić na bezchmurne niebo podczas wschodu. Widok był piękny!

Wschód słońca. Jedynie za pierwszym razem udało nam się trafić na bezchmurne niebo podczas wschodu. Widok był piękny!

Słońce "układa się" na wydmach 

Słońce "układa się" na wydmach 

Bardzo częsty widok. Całe stada wielbłądów wypasające się na spieczonym słońcem terenie 

Bardzo częsty widok. Całe stada wielbłądów wypasające się na spieczonym słońcem terenie 

Tak wygląda saudyjska autostrada przy zachmurzonym wschodzie

Tak wygląda saudyjska autostrada przy zachmurzonym wschodzie

Słońce wschodzi ponad pustynny horyzont

Słońce wschodzi ponad pustynny horyzont

Ciężarówki różnego kalibru - stały widok na autostradzie

Ciężarówki różnego kalibru - stały widok na autostradzie

A tak wyglądała autostrada podczas naszych dwóch powrotów. Trafiliśmy na silne wiatry i widoczność była kiepska. Slideshow - zdjęcia do przeklikania

Na granicy. Tutaj akurat wracaliśmy, więc były pustki

Na granicy. Tutaj akurat wracaliśmy, więc były pustki

King Fahd Causeway (Grobla Króla Fahda)

King Fahd Causeway (Grobla Króla Fahda)

Urzekający widok z mostu 

Urzekający widok z mostu 

Wzdłuż wybrzeża

Wzdłuż wybrzeża

2. Manama i jej oblicza 

Poniżej slideshow

Meczet nocą

Meczet nocą

Najbardziej charakterystyczny budynek Bahrajnu nazwany World Trade Center Bahrajnu (BWTC): dwie wieże w kształcie żagli wznoszą się na wysokość 240 metrów i są połączone trzema mostami z turbinami wiatrowymi, wyglądającymi jak ogromne śmigła samolotów. Produkują one energię elektryczną, po części pokrywającą energetyczne zapotrzebowanie wieżowca

Najbardziej charakterystyczny budynek Bahrajnu nazwany World Trade Center Bahrajnu (BWTC): dwie wieże w kształcie żagli wznoszą się na wysokość 240 metrów i są połączone trzema mostami z turbinami wiatrowymi, wyglądającymi jak ogromne śmigła samolotów. Produkują one energię elektryczną, po części pokrywającą energetyczne zapotrzebowanie wieżowca

Tak odpoczywają mieszkańcy Manamy. W większości są to mężczyźni narodowości pakistańskiej, hinduskiej i filipińskiej

Tak odpoczywają mieszkańcy Manamy. W większości są to mężczyźni narodowości pakistańskiej, hinduskiej i filipińskiej

A tak odpoczywają rodowici Bahrańczycy lub przyjezdni Saudyjczycy...

A tak odpoczywają rodowici Bahrańczycy lub przyjezdni Saudyjczycy...

3. Al-Jazayer Beach nas nie urzekła (slideshow)

4. Za to wyspa Dar (Dar Island) jak najbardziej :)

Lista zasad obowiązujących na wyspie. Przykład, jak wyglądają banery informacyjne w państwach arabskich - od prawej strony po arabsku, od lewej po angielsku

Lista zasad obowiązujących na wyspie. Przykład, jak wyglądają banery informacyjne w państwach arabskich - od prawej strony po arabsku, od lewej po angielsku

Łodzie rybackie w przystani 

Łodzie rybackie w przystani 

Klatki do połowu ryb, jak się domyślam

Klatki do połowu ryb, jak się domyślam

I płyniemy!!!

I płyniemy!!!

Wiatr we włosach! ;)

Wiatr we włosach! ;)

Oddalamy się od głównej wyspy

Oddalamy się od głównej wyspy

A poniżej już slideshow z Dar Island. Z ciekawostek: z wyspy organizowane są wycieczki między innymi na poszukiwanie pereł. Bahrajn słynie z handlu perłami, wyławiane są tam ich duże ilości. Na jednym ze zdjęć można zaobserwować muszle małż, w których mogą tworzyć się perły.

5. Centrum Manamy

Spacer uliczkami w poszukiwaniu ciekawej restauracji dostarczył również wrażeń artystycznych ;) Slideshow

Znaleźliśmy przyjazną dzieciom restaurację "Passion" z pysznym jedzeniem i ciekawym wnętrzem oraz z otwartym tarasem. Slideshow

6. Uliczkami Al-Muharraq 

7. I na koniec to, co każdy chłopiec lubi, czyli Formuła 1 - slideshow