Kadi Water

Ostatnio podczas zakupów zachciało mi się pić. Mąż mój czym prędzej skierował swe kroki do półki z napojami i jak to ma w swoim zwyczaju w obcym kraju, wybrał coś, czego nie znamy. Wybory te zawsze były trafione, więc i tym razem chwyciłam szklaną butelkę, spragniona niczym smok.

Wzrok mój tylko na setną sekundy odnalazł etykietkę z wydrukowaną gałązką jakiejś rośliny. W momencie, gdy napój ów lądował na moim języku, do nosa doszedł zapach! O k@#$%^ !!!!! - krzyknęłam tylko wmyślach. Musielibyście widzieć mój grymas na twarzy, żeby zrozumieć, że to cholerstwo nie było czymś dobrym! Oczy z orbit, drętwienie języka! Nie pozostało nic innego jak pozbyć się napoju z ust (część napoju i tak już spłynęła dalej, bo nie pożałowałam sobie - w końcu pić mi się chciało!).

Fontanna niezidentyfikowanej mikstury wytrysnęła z moich ust pod niemałym ciśnieniem. Zaraz potem krzyk pretensji do Tomka: CO TO JEST!? Tomek zdziwiony i wstrząśnięty tym, co przed chwilą zobaczył, tylko wyjąkał: Jakiś napój... Wziąłem z półki z innymi napojami. Dżizas! Pech chciał, że ja pierwsza go spróbowałam. Nie jestem nawet w stanie opisać smaku tego napoju, jeśli w ogóle jest to napój, bo jak dla mnie, to mogłoby się nadać do czyszczenia kuchenki. Obok zdjęcie diabelskiego napoju.

Google w tym temacie nie jest zbyt pomocny...

Udało mi się jedynie dowiedzieć, że jest to rodzaj dodatku do wody. Nie pije się więc tego w czystej wersji, ale dodaje się kropelkę do wody dla smaku ;-)

IMG_3291.jpg