Pustynnych wycieczek ciąg dalszy

Zima w Arabii Saudyjskiej odkrywa przed jej mieszkańcami nowe możliwości. Jak już wcześniej pisałam, to idealna pora roku, żeby eksplorować pustynię. A że od pewnego czasu mamy w miarę stałą ekipę na wypady, praktycznie każdy weekend w styczniu wyjeżdżaliśmy poza Rijad w poszukiwaniu wrażeń.

Co mnie zaskoczyło na jednej z wycieczek to fakt, że to samo miejsce może zmieniać swoją twarz, w zależności od pogody oraz pory roku. Poza tym za każdym razem odkryć coś nowego - nowy punkt widokowy, nowy krajobraz.

Choć wydawałoby się, że pustynia to tylko piasek, ona zmienną jest...

Zależność tę zauważyłam, kiedy byliśmy po raz drugi w tym samym miejscu - Cathedral Rock (lub Dżabal Baloum). Po raz kolejny pojechaliśmy tam z rodzicami, ponieważ uznaliśmy, że będzie to dla nich ciekawy punkt piknikowy. "Ale jaja!" - dziwiłam się, jak zobaczyłam znany nam kąt na grilla, bo tym razem wokół charakterystycznej skały widniała delikatna trawa. Gdzieniegdzie nawet widać było małe kwiatki! Pustynia zakwitła!

Kolejną niespodzianką było stado wielbłądów. No tak, to idealna łąka, żeby poskubać trochę zielonej trawki. "Skąd one przyszły?" - dziwiliśmy się, bo wydawało się, że kawał drogi dzieli nas od zabudowań. Wygląda na to, że wielbłądy codziennie dużo spacerują.

Tak wyglądała okolica (szczerze, to zdjęcia wydają mi się ciekawsze niż z pierwszego wypadu). 

W drodze - formacja skalna Tuwejk (slideshow). Na jednym ze zdjęć, przy drodze, widać wielbłądy dwugarbne (baktriany), które w Arabii są raczej rzadkością.

Pustynne pastwisko (slideshow):

Tym razem kilku uczestników pikniku "zdobyło" najwyższy szczyt Tuwejk - Dżabal Baloum (zwany również Faridat Baloum, czyli "Jabłko Adama"), który znajduje się w bliskiej odległości od Cathedral Rock. Poniżej, różne oblicza Dżabal Baloum (slideshow):

Cathedral Rock jest rewelacyjnym miejscem piknikowym (slideshow):

I inne... (slideshow):

Kolejną wycieczkę z rodzicami odbyliśmy w miejsce, które również już kiedyś odwiedziliśmy. Pierwszym razem byliśmy tam jednak nocą, więc ciężko było powiedzieć czy okolica jest ciekawa. Pewnego grudniowego dnia, jeszcze przed przyjazdem rodziców, wyruszyliśmy z zamiarem odnalezienia tego punktu - Tomek wziął namiary od znajomego, z którym byliśmy tam właśnie owej nocy. Wydawałoby się, że dwa punkty zaczepienia wystarczą - zjazd z autostrady oraz miejsce docelowe. Nic bardziej mylnego!!! Krążyliśmy po pustyni chyba z dwie godziny i niestety nie udało się! Musieliśmy oddać pokłon pustyni, bo znalezienie na niej odpowiedniej drogi jest niczym błądzenie po oceanie... No cóż, trzeba było znaleźć coś zastępczego i jak najszybciej rozpalić grilla, bo wszystkim już burczało w żołądkach. To jednak nie był najlepszy wypad, bo pogoda nie dopisała - nie przypuszczałam, że tak można zmarznąć w Arabii Saudyjskiej! Jedynie doborowe towarzystwo uratowało piknik. Dzieciaki z czerwonymi nosami również bawiły się w najlepsze.

Wielbłądy na pustyni o tej porze roku to częsty widok 

Wielbłądy na pustyni o tej porze roku to częsty widok 

Zimno nie odbiera ochoty na kopanie piłki ;)

Zimno nie odbiera ochoty na kopanie piłki ;)

Oj, było zimno!

Oj, było zimno!

Surowy krajobraz kamienistej pustyni

Surowy krajobraz kamienistej pustyni

Druga próba, tym razem właśnie z rodzicami, okazała się strzałem w dziesiątkę. Tomek oddał przewodnictwo koledze bardziej doświadczonemu, który opracował trasę dojazdu (a że jest geodetą, nie było mowy o pomyłce). 

Tym razem dowiedzieliśmy się, że punkt piknikowy ekspaci nazywają "Fossils", czyli "Skamieniałości". Szybko zorientowaliśmy się dlaczego: koleżanka, załatwiając na uboczy swoje potrzeby ;), natrafiła na coś w rodzaju... skamieniałej muszli. Wybraliśmy się więc we wskazane miejsce, bo któż nie chciałby mieć takiej pamiątki! Oto, co można znaleźć w osuwających się skałach. Piękny okaz!

Ps. Tata trochę się namęczył, żeby ją "wydobyć" ;)

Szukając potem informacji w internecie o skamieniałościach w tych regionach, dowiedziałam się, że dolina Nadżd w okresie od 20 do 70 milionów lat temu była oceanem, więc obecnie w pasie Tuwejk znaleźć można pozostałości morskiej flory i fauny. Niesamowite, że tak suche tereny, były kiedyś pod wodą...

"Fossils" jest pięknym miejscem i trzeba je zobaczyć za dnia! Punkt piknikowy znajduje się przy drzewku, a otoczony jest skałami. Warto wspiąć się po ścieżce na górne partie, skąd rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na dolinę oraz skały.

Rzut na punkt piknikowy

Rzut na punkt piknikowy

Zbliżenie na piknik

Zbliżenie na piknik

W takich skałach znaleźć można skamieniałości

W takich skałach znaleźć można skamieniałości

Okazało się, że tutaj również swoje pastwisko mają wielbłądy (slideshow):

Takie widoki czekały nas na górze (slideshow):

Ostatnie pustynne miejsce warte uwagi ("ostatnie" w tym wpisie, bo zapewne z czasem będzie ich więcej) znalazł również nasz znajomy geodeta. Chcę o nim wspomnieć, bo krajobraz różnił się od dotychczasowego - kamienista pustynia w połączeniu z czerwonym piaskiem oraz zielonymi dolinami. Do samego końca nie byliśmy pewni czy uda nam się tam dotrzeć ze względu na teren, ale ostatecznie udało się, a wybrana lokalizacja okazała się bardzo ciekawa. 

Widoki były takie (slideshow):

Na koniec kilka dowodów, że na pustyni znaleźć można kwiatki. Zauważyliśmy, że wyjątkowo smakują one wielbłądom.