Modnym być

Ubiór, strój, odzież, czy jak kto woli outfit, jest tematem bardzo ciekawym z perspektywy mieszkańca Arabii Saudyjskiej. Staje się również tematem bardzo bliskim dla przyjeżdżających do królestwa obcokrajowców, szczególnie dla kobiet…

Saudyjka wychodząca poza próg swojego domu zobligowana jest założyć abaję - czarną suknię (najlepiej bez żadnej ornamentyki), która przykrywa ją od stóp po szyje (najlepiej, żeby ciągnęła się po ziemi). Do tego dochodzi niqab, czyli materiałowa “maska” na twarz, przez którą widać jedynie oczy. Saudyjki w Arabii Saudyjskiej muszą nosić niqaby (nie wnikam w to, czy poza granicami Arabii nadal to robią; na pewno nie wszystkie), inne muzułmanki natomiast często zakładają jedynie hidżab, czyli skrzętnie owiniętą wokół głowy i szyi chustę. 

Kobieta przyjeżdżająca do królestwa - nie będąca wyznawczynią Allaha - najczęściej jest już wyposażona w abaję, a jeśli nie, musi ją jej ktoś przywieźć na lotnisko, gdyż po opuszczeniu lotniska zobligowana jest do założenia takiej sukni. Nie musi natomiast zakładać ani hidżabu, ani niqabu, choć zdarza się, że muttawa, religijna policja, ruchem ręki zasugeruje przykrycie głowy lub zwróci się do męża, żeby pouczył swoją żonę o konieczności zakrycia głowy…

Mi jeszcze nigdy muttawa nie zwrócił uwagi, a wiem, że kilku spotkałam na swojej drodze, bo ich ubiór posiada kilka charakterystycznych cech (o tym za chwilę). Najlepiej wtedy odwrócić wzrok, kroczyć pewnie przed siebie i udawać głupa! Nie widzę, nie widzę! 

Co mnie zaskoczyło to fakt, że niektóre Saudyjki zakładają… czarne rękawiczki! Dokładnie takie, jakie my nosimy w zimie. Do tego czarne, nieprześwitujące rajtuzy. Nie wystawiają na publiczny widok nawet skrawka skóry! I wyjdź tu babo na 50-stopniowy upał!!! Nie dziwota, że wszystkie mają niedobory witaminy D! Spotkać można jednak te odważniejsze, śmigające w całym swym ekwipunku po ulicy w samo południe. Cóż, może to kwestia przyzwyczajenia… Mnie samej trafiło się kilka razy czekać na taksówkę, oczywiście z Brunem. Powiem tak - wodospad Niagara wysiada…

Tymczasem na głowę nie zakładam nic oprócz gumki do włosów. Nawet chusty nie noszę ze sobą. Nie jestem muzułmanką, sukienkę mam wystarczająco skromną (i długą!), więc nie będę się wygłupiać. Już i tak kilka razy potknęłam się przez ten merdający między nogami skrawek materiału; swoją pokutę więc i tak odbębniam. Torba w jednej ręce, Bruno w drugiej (bo przecież chodnika nie ma, więc niebezpiecznie jest puścić malucha samopas) i radź sobie! Znajdź sposób, żeby jeszcze złapać abaję, na przykład przy wspinaniu się po schodach! Trzeba praktyki, uwierzcie mi! Szczerze, nie wyobrażam sobie mieć jeszcze zasłoniętą twarz. Bawić się w ciuciubabkę to ja tu nie będę!

Oprócz tych kilku niedogodności nie jest jednak tak źle. Do abai można się przyzwyczaić, zwłaszcza, że naprawdę zakłada się ją tutaj rzadko, bo… rzadko wychodzi się do miejsc, gdzie jest ona wymagana. A jeśli już, zawsze są to miejsca klimatyzowane. Nie ma wyjść na plac zabaw, bawimy się na compoundzie lub w dzielnicy dyplomatycznej, gdzie zakrywać się nie trzeba. Podobnie ze spacerami i spotkaniami ze znajomymi. 

Pisałam już o zakupie mojej pierwszej abai. Rzeczywiście towarzyszył temu pewien dreszczyk emocji. Taką adrenalinę odczuwają praktycznie wszystkie małe dziewczynki, które przymierzają swoją pierwszą abaję. Dla nich to pewnego rodzaju skok w dorosłość. Dla mnie, powtórzę się, jedynie tymczasowa egzotyka (z naciskiem na “tymczasowa”).

Czasami są nawet plusy! Jak to bywa z 1,5 - rocznym maluchem, jedzenie samemu nie wychodzi mu jeszcze najlepiej. Często muszę go jeszcze karmić. Bywa, że karmienie odbywa się w samochodzie, taksówce czy restauracji. Oczywiście kawałki jedzenia lądują na mnie. Ależ jestem wtedy wdzięczna, że mam abaję na sobie! Szczerze, to taka sama przydałaby się Brunowi ;) 

Bywa, że musimy wybrać się do sklepu bardzo szybko (bo na przykład zbliża się czas modlitwy) i nie ma czasu na zastanawianie się nad ubiorem. Nic prostszego! Zarzucasz tylko abaję na siebie i nie ważne, co masz pod spodem! Może to być ufajdany dres, może to być powyciagana pidżama, może to być po prostu bielizna. Who cares! (Kogo to obchodzi!).

Abaja jest tematem wielu anegdotek wśród obcokrajowców. Jedna z moich koleżanek, będąc w centrum handlowym, niefortunnie stanęła na ruchomych schodach tak, że jej abaja wkręciła się w mechanizm schodów! Przez dłuższą chwil szarpała się z nieposłusznym materiałem, aż w końcu ludzie obserwujący całą scenę zaczęli jej radzić, żeby ściągnęła abaję. Niestety, o tym nie było mowy, bo pod czarną zasłoną miała jedynie... bieliznę! (z tą bielizną trzeba więc trochę uważać ;)). Strach w oczach, przerażenie przed tym, co będzie dane jej przeżyć, jeśli będzie musiała rzeczywiście ściągnąć abaję, chyba dodały jej sił i z pomocą męża wyszarpała materiał ze szczęk metalowego potwora...

Inną koleżankę złapał silny ból zęba w nocy i ubierała się w takim amoku, że zapomniała o abai! Zorientowali się  z mężem dopiero wtedy, jak byli już w szpitalu. Niestety, nie było mowy o powrocie, bo ból rozdzierał jej całą szczękę. Musieli przeżyć wiercące spojrzenia ludzi (choć pewnie dla większości z nich była to niemała okazja) i odbębnić spacer korytarzami szpitala z duszą na ramieniu, gdyż w każdej chwili na swej drodze mogli spotkać muttawa. Najważniejsze było dojść do poczekalni i ukryć się w sekcji dla kobiet. Tym razem na szczęście udało się, choć nie obyło się bez karcących spojrzeń samych kobiet.

A jak ubierają się tutaj mężczyźni?

Typowy strój Saudyjczyka to biała tunika do kostek, zwana “touba”. Na usta od razu nasuwa się pytanie: “Dlaczego to kobiety muszą nosić się na czarno, a mężczyźni - nie dość, że mają tutaj wszelakie przywileje - na biało?!” Nie wiem tego dokładnie, ale myślę, że wynika to z faktu, że rola kobiety to głównie rola gospodyni, opiekunki domowego ogniska. Przebywa ona głównie w domu, więc nie musi zbyt często wychodzić. Poza tym czarny jest symbolem skromności, a kobieta w Arabii musi być skromna. Inaczej może budzić pożądanie, co jest tutaj “haram”, czyli “niedozwolone”. Tymczasem mężczyzna, który większość dnia przebywa poza domem, częściej narażony jest na promienie słoneczne i upał. To on powinien więc mieć białą szatę. Czy rzeczywiście takie rozumowanie leży u podstaw doboru kolorów? 

Oczywiście mężczyźni mogą nosić też zwyczajne ciuchy, ale należy pamiętać, że publicznie nie mogą oni nosić krótkich spodenek! O ile więc wygodniejsza jest przewiewna touba!

Przed upałem chroni ich też chusta - gutra lub szemag. Chusty są albo białe, albo biało-czerwone (najbardziej popularne, zwane potocznie - lecz mylnie - “arafatkami”). Gutrę na głowie przytrzymuje igal (inaczej: agal, iqal), czyli gruby czarny sznur w kształcie koła. Zadziwiające, na ile różnych sposobów Saudyjczycy są w stanie okręcić sobie gutrę wokół głowy. Czasami trzeba naprawdę dobrze się przypatrzeć, żeby zrozumieć, gdzie są wszystkie końce chusty. A kształt wykręcony z niej! Wow! Szczerze, to całość, czyli touba i gutra prezentują się świetnie na ciemnoskórych, z ciemnym zarostem Saudyjczykach. Wyglądają w nich bardzo dostojnie i elegancko. Zwłaszcza, jeśli dochodzą do tego sztywne kołnierzyki oraz mankiety ze spinkami. Aż miło popatrzeć!

Na różnego rodzaju uroczystościach można również spotkać Saudyjczyków w bisztach. Jest to rodzaj cienkiego płaszcza, który przykrywa toubę. Kolory bisztu mogą być różne: czarny, szary, brązowy, a nawet beżowy, przyozdobione złotymi wstawkami. Często zakładają go członkowie królewskiej rodziny, gdyż jest to oznaka dostojności i szlachetności. 

Czym więc wyróżniają się muttawa? Ich touba jest krótsza - do półłydki oraz nie noszą igal’a - chusta spływa swobodnie wzdłuż głowy. Do tego mają długie brody, więc łatwo zwracają na siebie uwagę.

Strój to w Arabii Saudyjskiej tradycja, przynależność do religii oraz oznaka selekcji płci…

Poniżej kilka moich zdjęć w abai oraz fotki zrobione “z ukrycia” tradycyjnie ubranym kobietom oraz mężczyznom (Saudyjczycy bardzo nie lubią publicznego fotografowania).

Pierwsze to slideshow z moimi odsłonami, dalej zdjęcia z opisami:

Jedyne zdjęcie, gdzie udało mi się złapać kilka kobiet na raz (jest to poczekalnia dla kobiet w szpitalu). Widać tutaj i te, które noszą niqab i te, które noszą jedynie hidżab

Jedyne zdjęcie, gdzie udało mi się złapać kilka kobiet na raz (jest to poczekalnia dla kobiet w szpitalu). Widać tutaj i te, które noszą niqab i te, które noszą jedynie hidżab

Saudyjki w centrum handlowym

Saudyjki w centrum handlowym

Kolejka w piekarni Paul

Kolejka w piekarni Paul

Saudyjczycy w męskiej sekcji miejscowej piekarni

Saudyjczycy w męskiej sekcji miejscowej piekarni

Centrum handlowe Kingdom Center. W oczekiwaniu na zakończenie modlitwy.

Centrum handlowe Kingdom Center. W oczekiwaniu na zakończenie modlitwy.

I na koniec "męska całość": touba, gutra i elegancki biszt

I na koniec "męska całość": touba, gutra i elegancki biszt