Polonijne Mikołajki

Co prawda bez bliskich, w jesiennej atmosferze, ze sztuczną choinką i bałwanem, ale jakże przyjemnie spędziliśmy Mikołajki w domu polskiego Ambasadora. 

Od samego rana tłumaczyłam Brunowi, kim jest Święty Mikołaj i jakie ma zadanie w ten wyjątkowy dla każdego dziecka dzień w roku. Czy nasz syn wziął to sobie do serca? W drodze do domu Ambasadora zasnął jak gdyby nigdy nic (samochód to ostatnio jedyny sposób na drzemkę) i... przespał większość imprezy! Dzieciaki wezwały Mikołaja, który zszedł do nich przy dźwiękach dzwonka, wesoło pokrzykując "ho ho ho!". Bruno, niczym saudyjskie dziecko (będące w stanie spać wszędzie i o każdej porze), chrapał beztrosko.

Oczywiście miało to też swoje plusy, bo rodzice mogli spokojnie nacieszyć się wolnym wieczorem, porozmawiać ze znajomymi, spróbować smakołyków (był nawet czerwony barszczyk i śledziki!). Dziwnym trafem Bruno obudził się na chwilę przed wręczeniem przez Mikołaja prezentu. Daleki był od zrozumienia wszystkiego, co działo się naokoło, ale rozpakowywanie niespodzianki przywróciło go do rzeczywistości - uśmiech zagościł na twarzy i nie schodził z niej do końca wieczoru. 

Hitem dla najmłodszych była choinka - bombki i światełka. Co chwilę słychać było charakterystyczny brzdęk na podłodze (niestety, niektóre bombki nie przetrwały). Dekoracyjne papiery, wstążki, kokardki, pudełka "udekorowały" salę, a śmiech i krzyki dzieciaków wypełniły ją po sufit. 

Im później, tym bardziej towarzystwo zaczęło się rozkręcać i nadeszła pora na kolędowanie. Jak wiadomo, "śpiewać każdy może...", więc wszyscy chętni ustawili się przy pianinie, formując koło i... zaczęło się! "Wśród nocnej ciszy", "Przybieżeli do Betlejem", "Jezus malusieńki" i inne kolędy, które zwykły rozbrzmiewać w moim rodzinnym domu przy dźwiękach dziadkowego akordeonu.

Ściskając rękę Tomka i tuląc Bruncia do "kopiącego brzucha", po kryjomu ocierałam łzy. Zdałam sobie sprawę, że będą to moje pierwsze święta poza rodzinnym domem...

Po nagłej pobudce, tata na szybko "ogarniał" prezent ;)

Po nagłej pobudce, tata na szybko "ogarniał" prezent ;)

Wyjątkowe miejsce

Wyjątkowe miejsce

Półgodzinna hipnoza! A w tle widać już pierwszych kolędników :)

Półgodzinna hipnoza! A w tle widać już pierwszych kolędników :)

Przerwa na fotkę z mamą. Kolędników przybyło!

Przerwa na fotkę z mamą. Kolędników przybyło!

A potem hipnoza trwała...

A potem hipnoza trwała...

I trwała... :D

I trwała... :D

Tak wyglądała główna sala

Tak wyglądała główna sala

A tak ogród zastawiony stołami z przysmakami. I ja... ;)

A tak ogród zastawiony stołami z przysmakami. I ja... ;)