Nasza przygoda z Arabią Saudyjską zaczęła się w styczniu 2015 roku. Wyjechaliśmy, bo kochamy przygodę i wyzwania. Wyjechaliśmy, bo nie potrafimy dłużej usiedzieć w jednym miejscu. Wyjechaliśmy, bo ciekawi nas inna kultura i możliwość podróżowania. Nie był to wyjazd “za chlebem”, bo równie dobrze moglibyśmy na niego zarobić w Polsce (z taką różnicą, że w Arabii stać nas na droższy, mimo że pracuje jedno z nas). 

Po przygodach z korporacjami chcieliśmy trochę zwolnić, odświeżyć mózgi, stworzyć wreszcie rodzinę. Wyjechaliśmy, gdy nasz starszy syn Bruno miał trochę ponad rok. Drugi - Hugo - urodził się po roku pobytu w stolicy muzułmańskiego królestwa.

Pierwszy rok zweryfikował naszą elastyczność oraz odporność na zmiany. Radykalne zmiany! Bardziej dla mnie niż dla Tomka. Kryzysy przeplatały się z radością. Wreszcie zorganizowaliśmy sobie życie na nowo. Wreszcie nauczyliśmy się żyć według saudyjskich zasad (nie obyło się bez nerwów i przekleństw). Wreszcie w miarę podporządkowaliśmy sobie Rijad (albo on podporządkował sobie nas). 

Sierpień 2016. Kolejna zmiana - przeprowadziliśmy się z Rijadu do Dżuddy. Dlaczego? Patrz pierwszy akapit…

Żyjemy i wychowujemy nasze dzieci w totalnie innych warunkach niż polskie. Udowadniamy, że nawet w tak innym od naszego świecie można być szczęśliwym i spełnionym (choć czasami nerwy puszczają… ;))

Joanna, Tomasz, Bruno, Hugo i… nasze dwa koty - Lilou i Edi.

asia2.jpg